piątek, 31 stycznia 2014

KONIEC ŻARTÓW

Koniec życia na niby, koniec życia na próbę. Odpowiedzialność, pracowitość, jasno wyznaczone cele. Moralność, uczciwość, dobro, pokój. Ot sztandarowe wartości wyznaczające moje poczucie człowieczeństwa.

W sprawie jedzenia - nagrzeszyłam - dość mocno. Dziś i w ogóle w ciągu ostatnich dwóch lat. Wcześniej problem jedzenia, odżywiania w ogóle mnie nie dotyczył - przynajmniej tak uważałam. Do czasu. Do teraz.
Dokończyłam czekoladę... z wczoraj.
Rzuciłam się niczym wygłodzony zwierzak na paczkę czipsów z biedronki, z lodami było podobnie. I mamy tego efekt - nieprzyjemne tzw. "odbijanie się" jedzeniem z żołądka. Teza o tym, że nie trawie laktozy staje się coraz bardziej słuszna.

PIERWSZA DOJRZAŁA DECYZJA NA MIESIĄC LUTY

Luty miesiącem diety Ewy Dąbrowskiej

Będę zamieszczać tutaj relację z mojej 28-dniowej przygody z tą dietą oczyszczającą. Czyli mam przed sobą cudowne 4 tygodnie. Cudowny miesiąc. Zobaczymy, jak zareaguje na nową sytuację mój żołądek i ciało. Jestem dobrej myśli. Zawsze trzeba być dobrej myśli. Cokolwiek by się nie działo. Mieć nadzieję i wiarę w to, że po prostu będzie dobrze. Mimo wszystko. Mimo tych kłód, które pod nogi rzuca nam nasze kochane życie. 

Poniżej przedstawiam mój nowy zakup. Kubek bardzo szczególny. 
    







The First Day of My New Life

Obudziłam się wcześniej niż zazwyczaj. Nie zamierzałam budzić się przed 7 (zwłaszcza, że położyłam się spać przed 2 w nocy), a jednak mój organizm postanowił inaczej. Co więcej, organizm już zaczyna sprzeciwiać się wczorajszym postanowieniom - domaga się dużej i szybkiej dawki glukozy. W postaci czekolady, paczki ciastek, czy jakiegokolwiek innego jedzeniowego świństwa.
Cóż, rozchwiałam metabolizm, to teraz będą prześladować mnie takie "hece".

Śniadaniowy zestaw Warzywnego Ludka na zdjęciu poniżej.


czwartek, 30 stycznia 2014

Do biegu, gotowi... START!

Bezsprzecznie blog został powołany do życia ze względów czysto osobistych. Upubliczniam go, ponieważ chciałam czuć na sobie czyjś internetowy oddech na karku... co pewnie, ze względu na mój głęboko posunięty indywidualizm nie będzie mieć żadnego wpływu na to, czy kolejny post się pojawi, czy też nie. 

Niemniej, pokuszę się tutaj o założenie sobie pewnych celów. Których realizację zamierzam codziennie (bądź w miarę swoich czasowych możliwości) spisywać. 
Do rzeczy:

  1. Warzywny Ludek - człowiek, którym chcę się stać. A konkretniej: na rzecz walki o swoje zdrowie i wygląd (którego nie powstydzę się w lustrzanym odbiciu) zaczynam dbać o to, co jem.
    Podstawą będą warzywa: surowe, duszone, gotowane. Kolejna sprawa to owoce - w umiarkowanej ilości ale niezbędne. Inne dodatki to ryż brązowy, ser mozzarella/feta/sałatkowy/kozi. Jajka i ryby.
  2. Odzyskać sylwetkę sprzed problemów z odżywaniem się. Schudnąć ok 10-15 kg. Nie tylko za pomocą diety, ale również dzięki regularnym ćwiczeniom i ruchowi fizycznemu.
  3. Być szczęśliwą mimo wszystko, każdej minuty i w każdej chwili. Nawet wtedy, gdy popełniam błędy. Nauczyć się wybaczania sobie samej. Poznać siebie i stać się tym, kim naprawdę jestem.